• Wpisów: 243
  • Średnio co: 11 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 19:36
  • Licznik odwiedzin: 66 093 / 2695 dni
 
czokomorena
 
Bardzo się cieszę, że w końcu coś zmienia się na lepsze, a sklepy zaczynają dostosowywać ceny do polskich zarobków. Mam nadzieję, że powoli zacznie to być normą, a nie tylko jednorazowym wydarzeniem. Bardzo daleko nam do Primarku i innych zachodnich sklepów, które oferują taką samą jakość ubrań, jak te w naszym kraju, ale może w końcu jesteśmy na dobrej drodze do zmian? :)

Pomijając fakt, że wszystkie wielkie promocje zaczynały się jedna po drugiej albo trwały jednocześnie, to mój portfel wcale nie przeżył tego tak boleśnie, jak mogłabym się spodziewać. Zobaczcie co udało mi się upolować!

Do trzech razy sztuka i to właśnie dopiero za trzecim razem udało mi się zrobić zakupy w niedawno otwartym *Outlet Center* Przy pierwszych dwóch próbach nie znalazłam nic ciekawego, w dodatku nie wszystkie sklepy były już otwarte. Ostatnio marki Mohito, Reserved, Sinsay i Cropp ogłosiły wyprzedaż -40% od cen outletowych i w końcu mogłam wybrać coś dla siebie!
DSC07943.JPG

DSC08051.JPG

Jeśli już kupuję coś w sieciówkach, to zawsze zwracam uwagę głównie na rzeczy, które ciężko znaleźć w moim ulubionym second-handzie, w moim przypadku są to sukienki i okrycia wierzchnie.
Dlatego wybrałam dla siebie:pudrową kurtkę za 35,95 zł i niebieski żakiet w tej samej cenie z *Reserved* oraz kurtkę w ciężkim do zidentyfikowania kolorze z *Mohito* za 47,94 zł :) W oko wpadło mi też kilka innych rzeczy, ale niestety nie były już dostępne w moim rozmiarze.

Potem przyszedł czas na buty. Mama wypatrzyła promocje w *Centro* gdzie wszystkie pary kosztowały 19,99, a kiedy wróciłyśmy tam na drugi dzień, okazało się, że teraz wszystko zostało przecenione na 9,99 zł! 5 par w cenie jednej to chyba dobry wynik?
DSC08042.JPG


Pozostając w temacie butów skusiłam się także na sportowe buty z *Lidla* za 39,99 zł. Znalezienie ich w jakimkolwiek sklepie wcale nie było łatwe. Początkowo chciałam te w czarnej wersji kolorystycznej, ale nie było mi dane zobaczenie ich na żywo, tak szybko się wyprzedały! W końcu udało mi się znaleźć białe, które kupiłam z myślą o siłowni. Ostatecznie okazało się, że są tak wygodne, że już zaczęły ze mną podróżować, a na siłownię kupiłam kolejne - mocno różowe, znalezione przypadkiem w Lidlu.
11391446_962330140454018_524178884736443377_n.jpg

DSC08241.JPG


Nie wiem czy jeszcze ktoś pamięta o -40% wyprzedażach w *Rossmannie* ale tam nie miałam potrzeby szaleć. Mam spore zapasy dzięki wygranym produktom, a jedyna kategoria którą potrzebowałam uzupełnić, to produkty do ust. Kilka błyszczyków, szminka i Blistex w zupełności wystarczyły.
DSC08249.JPG


Uzupełniłam też na długo *soczewkowe* zapasy :D  
DSC08057.JPG


W Sopocie nie kupiłam sobie żadnej pamiątki związanej z morzem, ale nie mogłam przejść obojętnie obok świetnego gadżetu do domu, czyli tablicy za równe 10 zł, którą wypatrzyłam w sklepie *Tiger* - odkryłam tę sieć jeszcze w Szkocji, mają mnóstwo pomysłowych produktów do domu, jednak najbliższy sklep mam dopiero w Warszawie, a niestety nie prowadzą sprzedaży online.
DSC08059.JPG



A jak tam Wasze wyprzedażowe łowy? :)

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego